Czy wyobrażacie sobie święta bez karpia lub choinki? Raczej nie. A czy wyobrażacie sobie święta bez filmu "Kevin sam w domu" na Polsacie? Ja też nie. Ta bardzo zabawna komedia towarzyszy nam już od wielu lat, rok w rok, na święta możemy ją oglądnąć na Polsacie. Mi ogólnie film już się znudził, nie chce mi się go oglądać po raz któryś z kolei, ale mimo to nie mogę sobie wyobrazić świąt bez niego.
Ja mam już taki nawyk, że choć filmu nie oglądam, to w grę z Kevinem w roli głównej zagrać muszę, zawsze w święta. Nie uważam tej gry za specjalnie interesującą, ale po prostu nie wytrzymał bym bez pogrania w nią przynajmniej kilka minut. Kiedyś grałem w to całymi godzinami, raz nawet zdarzyło mi się grać przez całą noc, do bladego rana :). Jako, że akurat zbliża się ten magiczny czas to postanowiłem o grze nieco opowiedzieć naszym czytelnikom.
Home Alone... Kiedy to ja po raz pierwszy w to zagrałem? Ciężko mi sobie to przypomnieć, ale z jakieś 10 lat temu to było. Wcześniej czytałem już recenzję tej gry w czasopiśmie Secret Service, jak już pierwszego PCta zdobyłem to dość szybko zdobyłem tę grę. Zainstalowałem, włączyłem i przepadłem na bardzo długi czas przed ekranem monitora. Krótko mówiąc zakochałem się w tej grze, a że filmem o tym samym tytule też się wtedy zachwycałem, to po prostu "byłem w raju". Bawiłem się świetnie, choć gra nie miała w sobie nic wyjątkowego, żadnych innowacji. Dziś gra już tak mnie nie porywa, ale i tak lubię spędzić chwilę przy walce z przestępcami.
Fabuła jest taka sama jak w filmie. Rodzina małego Kevina wyjechała przypadkowo zostawiając go samego w domu. Chłopiec cieszył się, że jest sam, ale tylko do czasu. Dwaj groźni przestępcy postawili sobie na cel okraść dom Kevina w czasie nieobecności jego rodziny. Chłopak nawet nie myślał nawet o tym, aby jego dom został obrabowany i to w święta. Postanowił zastawić na wrogów masę pułapek, które miały ich powstrzymać.
Gracz właśnie w tym momencie zaczyna grę. Wcielamy się rzecz jasna w samego Kevina i naszym pierwszym celem jest porozmieszczanie pułapek. Musimy zbierać różne przedmioty i ustawiać je w różnych miejscach. Możliwości jest sporo, możemy zrobić wszystkie pułapki takie jakie występowały w filmie, a dodatkowo kilka innych. Problem w tym, że na wszystko mamy zaledwie kilka minut, bo po tym czasie do domu wkraczają przestępcy, a my musimy ich zwabiać w zastawione pułapki. Trzeba też uważać, aby samemu w takowe nie wpaść oraz nie dać się złapać wrogom. Naszym celem staje się wytrzymanie z bandytami w domu przez kilka godzin. No dobra, tak było w filmie. Tu jest nieco inaczej - włamywacze muszą wpaść w przynajmniej 10 pułapek. Wszystkich można ustawić 25, więc aby pomyślnie pozbyć się przestępców trzeba ich rozłożyć co najmniej 20.
Do gry wprowadza nas kilka obrazków z filmu z opisami. Jest to takie jakby intro, ale jakość tych zdjęć jest bardzo słaba, a same intro krótkie i słabo wykonane. Nie mamy tu radości z samotnego życia Kevina czy innych atrakcji. Trochę szkoda, ale w sumie to z gry mogłaby się zrobić jakaś nudna przygodówka. Nie uważam tego za dużą wadę, po prostu autorzy mogli dać z siebie nieco więcej.
|
Dom, po którym przyjdzie nam się poruszać jest dość duży, ale po dłuższym graniu zaczyna się czuć lekki niedosyt. Pomieszczeń mogłoby być więcej, a w nich więcej możliwości na przygotowanie pułapek. Oglądać można oczywiście wszystkie lokacje takie jak w filmie, tj. salon, sypialnia, piwnica, domek na drzewie, itp. Zostały opracowane dość szczegółowo, ale i tutaj można trochę po marudzić na niektóre rzeczy. Nie mamy możliwości używania prawie niczego w pomieszczeniach, dano nam możliwość tylko podnoszenia przedmiotów i umieszczania ich w innych miejscach. Dodatkowo jest jedna lokacja, do której żaden z włamywaczy nie może się dostać - domek na drzewie. Możemy sobie w nim siedzieć całymi godzinami, a i tak nikt nas tam nie znajdzie.
Grafika nie zachwyca. Sporej wielkości piksele i słaba kolorystyka nieco odrzucają od monitora. Czasami też nie wiadomo co jest czym, bo większość obiektów jest mała i niewyraźna. Animacje też są słabe, sam Kevin ma bardzo sztuczne ruchy, o włamywaczach nie wspominając. O audio nie wiele mogę powiedzieć, bo do moich uszu dobiegły tylko piski z PC Speakera. Nigdy nie udało mi się ustawić "normalnych" dźwięków, nie wiem czy w ogóle się da. Podejrzewam, że audio jest o wiele lepsze w wersji na Amigę (grafika jest na pewno lepsza :P).
Autorzy dali nam do dyspozycji coś jakby GPS. W górnej części ekranu widoczne są cały czas sylwetki przestępców, liczba pułapek, w które już wpadli oraz... pomieszczenie, w którym aktualnie się znajdują. Będąc nawet na drugim końcu domostwa zawsze wiemy, gdzie kto się znajduje. Bardzo duże to ułatwienie, o wiele lepsza byłaby ta gra, gdyby nie to. Dodatkowo skopano całkowicie sterowanie i nie można tego w żaden sposób zmienić. Kursorami biegamy, spoko. Klawiszem Tab skaczemy, nie jest źle. Spacją, jeśli posiadamy strzelbę, strzelamy. Ale do diabła, dlaczego przedmioty podnosimy i używamy ich klawiszami F1, F2 i F3?! Przecież takie operowanie pojedynczymi klawiszami rozmieszczonymi na całej klawiaturze doprowadza do szału. Da się do tego co prawda przyzwyczaić, ale trochę to trwa. Sterowanie jest zatem bardzo nieprzemyślane.
Home Alone to gra, która nie zachwyca zupełnie niczym, ale mimo to miło jest sobie w nią pograć w okresie świąt. Zarówno fani filmu, jak i ci którzy go nie lubią, mogą śmiało w to zagrać. Nie jest to gra trudna czy wymagająca myślenia, ale potrafi wciągnąć na te parę minut po wigilijnej kolacji. Polecam ją wszystkim, zarówno młodym, jak i starszym graczom. Do grafiki i pisków speakera można się przyzwyczaić, tak samo ze sterowaniem. Radości przy grze jest sporo. Przynajmniej godzina zabawy - gwarantowana.
Ocena: 7+/10
| Plusy: |
Minusy: |
|
+ oryginalny pomysł |
- sterowanie - grafika - na dłuższą metę nuda |
lukasz050792
|